Różowemu mówię: nie!

Zdarzyło się przed paroma laty… 

Nigdy nie lubiłam różowego. Cukierkowa fascynacja ominęła mnie nawet w dzieciństwie. To pewnie zasługa tego, że wychowałam się w męskim gronie i bawiłam się żołnierzykami i drewnianym saloonem, a nie lalkami. Po pewnych wydarzeniach różowy stracił wszelkie szanse na osiągnięcie pierwszego miejsca w kolorystycznym rankingu. Właściwie stracił szansę, żeby kiedykolwiek wydostać się z ostatniego. Niech tam siedzi i nie przypomina o swoim istnieniu!

***

Środa po południu. Idę na zakupy. Trochę niepokoją mnie spojrzenia przechodniów, ale co tam! Jestem do nich przyzwyczajona. Mój sposób ubierania często wywołuje dziwne reakcje. Macham ręką na spojrzenia i wchodzę do sklepu mięsnego.

Szukam kartki ze spisem zakupów. Przerywam, dostrzegając spojrzenie ekspedientki. Jej wzrok zatrzymuje się gdzieś w okolicach czubka głowy. Brwi kobiety wędrują ku górze, a kąciki ust rozjeżdżają się, tworząc dziwny uśmieszek. Czuję niepokój. Szybkim ruchem wyszarpuję rękę z torebki i sięgam do włosów. Napotykam dziwny kształt, którego z całą pewnością nie powinno tam być.

Środa rano. Załatwiam sprawy mimo ulewnego deszczu. Mus to mus. Po powrocie do domu stwierdzam ze złością, że włosy oklapły pod wpływem wilgoci. Najbardziej grzywka. Wyglądam jak Sylwka lizuska. Coś trzeba z tym zrobić – myślę i sięgam po duży, różowy wałek do włosów.

Środa po południu. Ten sam różowy wałek trzymam w ręce, stojąc w sklepie mięsnym. Właśnie wyplątałam go z włosów. Cóż, wcześniej kilkadziesiąt osób obejrzał dziwną konstrukcję na mojej głowie, ale nic to, jak rzekłby Michał Wołodyjowski. Na szczęście miasto liczy jakieś czterdzieści tysięcy mieszkańców, więc lista tych, którzy różowego wałka na mojej zapominalskiej głowie nie widzieli, jest znacznie dłuższa. Hurra! 😀

4 myśli na temat “Różowemu mówię: nie!”

  1. dziwne, że nikt nie zwrócił uwagi. chociaż raz dogoniłem młoda kobietę, której torebka podciągnęła spódniczkę pod samo niebo. kiedy jej o tym powiedziałem, to się wystraszyła. mnie? dlaczego?

      1. babunia byłaby rumiana przez tydzień, gdyby jej zasugerować, że to coś, co widziałem to majtki. i zakładałaby dwie pary okularów, żeby je odnaleźć pośród tych niteczek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *