Biustologia, czyli rozważania znad dekoltu

Hmmm… biust… Źródło potężnych namiętności, gorących konfliktów i głębokich kompleksów. Pani S. wciąż nie może zrozumieć, dlaczego akurat ta część ciała budzi tak wielkie emocje. Przecież to tylko gruczoły skórne. Podobno największe. Niech autor notatki w Wikipedii mówi za siebie!

Zastanawiając się nad fenomenem biustu, Pani S. postanowiła głębiej zajrzeć we współczesny dekolt. Oto efekty:

  1. Wzorując się na swoich przodkach, czyli pracyckach, współczesny biust karmi młodego obywatela, który nie dał się jeszcze uwieść wybornemu smakowi kaszanki czy modzie na sushi.

Leży osesek w łóżeczku. Pieluszka sucha, nad głową karuzela z uroczą melodyjką (co prawda cały czas tą samą, od czego można oszaleć, ale…), pościel pachnie doskonałym hipoalergicznym proszkiem do prania. Cud miód! Szczęśliwy niemowlak nawet nie może się domyślać, że nad jego głową przetacza się wielka awantura. O przewagę matczynego mleka nad proszkiem, o karmienie w miejscach publicznych, o granice dostępu do matczynego dekoltu… Gadające głowy próbują przeforsować swoje zdanie, szarpiąc kobiecą piersią w tę i z powrotem. A maluch ma to głęboko w pieluszce. Łypie głodnym okiem na dekolt mamusi i zastanawia się, kiedy w końcu otworzą tę knajpę.

  1. Wgląd w dekolt niewiarygodnie podkręca zainteresowanie płci przeciwnej, czyli kilka słów o syndromie żurawia.

Z niepojętych względów faceci uparli się na kobiece biusty. Próbujesz takiego zainteresować swoim intelektem, urokiem osobistym i całą gamą atutów, ale tak naprawdę wiesz, że jesteś z góry skazana na porażkę. Jeszcze udaje zainteresowanie, grzecznie kiwa głową, ale jego wzrok już usadowił się wygodnie pomiędzy szyją a brzuchem i za cholerę go stamtąd nie wyciągniesz. Nawet gdybyś zaczęła analizować ostatnią kolejkę ligi angielskiej. Faceci zachowują się tak, jakby cycki były jakimś niezwykłym zagrożeniem: nie spuszczają ich z oka. Wprawdzie te sztuczne podobno mogą wybuchnąć w samolocie, ale bez przesady… O sile męskiej fascynacji łatwo można się przekonać na plaży, gdzie faceci zamieniają się w pseudokibiców tenisa (trudno stwierdzić – stołowego czy ziemnego).  W lewo, w prawo, w lewo, w prawo… Oj, jak potem boli szyja! W sumie to Pani S. nie rozumie, o co chodzi, bo jak przygląda się biustom niektórych facetów, myśli sobie, że nie powinni mieć kompleksów. Równouprawnienie na całego!

  1. Istnieje tajemniczy związek między wielkością piersi a samozadowoleniem kobiety, przy czym abecadło odgrywa w tej zależności istotną rolę.

To chyba jedyny przykład, kiedy przeciw kobietom użyto alfabetu. Wmówiono im, że A i B są be, a od C jest cacy. No i teraz trwa masowa wymiana literek, a przedstawiciele chirurgii plastycznej zacierają ręce. Na szczęście ktoś wymyślił braffiterkę i nie trzeba od razu iść pod nóż. Ręce tej kobiety to prawdziwy skarb. Tu przycisną, tam upchną, przesuną z tyłu do przodu, z przodu do tyłu i człowiek z B może przeskoczyć do D, a jak specjalistka się postara, to i do E się uda. Takie cuda! Faceci co prawda wrzeszczą, że oszustwo, że granda, ale im też się w końcu zdarza przyjechać na randkę furą kolegi. I jeszcze jedno: Kobieto, nie daj się pokonać zwykłym literkom. Na wszelki wypadek wyrzuć elementarz!

  1. Biust rozwija gospodarkę, że ho, ho! Niedługo na giełdach pojawi się nowy wskaźnik: CYC 40.

Śmiało można rzec, że cyckiem gospodarka stoi. Po pierwsze bielizna. Czego to ludzie nie wymyślą?! Koronki, jedwabie, fiszbiny, silikonowe wkładki… Uff! Czasem nie wiadomo nawet, jak taki biustonosz zapiąć. Dostanie kobieta jedno ramiączko dwumetrowej długości i zaczyna kombinować. Przeciąga pod kolanem, pod pachą, wokół szyi, ale ni w ząb nie pasuje, bo ciągle jeszcze pół metra zostaje! A instrukcji ani widu, ani słychu. Podobno to banalnie proste… Akurat!

Po drugie kremy. Do lewej piersi, do prawej, do dużej, do małej, do młodej, do starej, do cholery jasnej! Jak na to zarobić?! Gdzie to wszystko pomieścić?! W końcu jednak człowiek się złamie, pieniądze i miejsce znajdzie, bo podobno moc tych specyfików ociera się o magię. Pani S. nieco się obawia, że w końcu jej solidnie nakremowany biust rzeczywiście przestanie się poddawać prawom grawitacji i zacznie krążyć pod sufitem niczym Jurij Gagarin. I co wtedy? Póki co wielkiej różnicy nie widać. Jak ktoś nie ma tyle cierpliwości, żeby czekać lata, aż krem nada biustowi nieziemski rys, może skorzystać z zabiegów kosmetycznych. Mezoterapia igłowa, Cryolift 3, Ulthera… To nie są pojęcia dotyczące promów kosmicznych, ale pomysły na estetyczny cud. I nawet można zrobić lifting biustu! Pani S. raczej się nie podda. Jeszcze tego brakowało, żeby miła pani specjalistka pomyliła zmarszczkę z jej piersią! A dla tych, którzy lubią raz a dobrze, pozostaje operacja plastyczna.

Biust napędza sprzedaż, więc produkuje się w tym kształcie wizytowniki, broszki, foremki do ciast, kapcie, poduszki, skarbonki, piloty do telewizorów, myszki, opaski na oczy, dozowniki mydła, lampy!

Kiedy już to wszystko pojawi się na rynku, rusza reklama. A jakże, oczywiście z biustem w roli głównej. Specjalistom wydaje się, że biust jest w stanie sprzedać wszystko, więc upychają go, gdzie popadnie (niczym Pani G.). Czasem trzeba się nieźle nagłowić, żeby znaleźć związek między półnagą kobietą a reklamowanym produktem, ale kto by się tym przejmował.

  1. Współczesna działalność medialno-kulturalna w znacznej mierze opiera się na biuście, co czyni kobietę kulturalnym Atlasem XXIw.

Artyści różnej maści wycisnęli cycki jak cytryny. Powstawały wiersze, piosenki, obrazy i rzeźby. Niektóre czasopisma przestałyby istnieć, gdyby nie biust, ujęty nie tylko słowem, ale i obrazem. Piersi to również ulubiony temat portali internetowych. Pani S. wie, ponieważ poluje na nagłówki. Czytając je, można nabrać przekonania, że bardzo często celebryckie cycki przychodzą na czerwony dywan bez właścicielki, bo pisze się o nich jak o bytach samoistnych. O piersiach niektórych gwiazdeczek Pani S. wie więcej niż o nich samych. A może by tak pomyśleć o teleturnieju „Biuściasty poker”, w którym zawodnicy rozpoznawaliby celebrytkę po dekolcie? Widząc takie rozpasanie znanych piersi, Pani S. cieszy się, że jej biust wykazuje się zdyscyplinowaniem i nie oddala się na krok. Pani S. lubi mieć wszystko pod ręką. Tak, tak, jedna wystarczy… 😉

6. Cycki pełnią funkcje, o jakich nie śniło się filozofom, czyli o użyteczności silikonu, pomysłowości kobiet i amerykańskich naukowcach.

Podobno patrzenie na piersi przedłuża mężczyznom życie. Udowodniono to naukowo! Zamiast gimnastykować się w pocie czoła, wystarczy poprosić kobietę, żeby pozwoliła zerknąć w dekolt. Efekt taki sam! Biust może też uratować życie. Implanty pozwoliły pewnej mieszkance Izraela przeżyć atak rakietowy. Odłamki zatrzymały się w silikonie! (źródło: nauka.gadzetomania.pl)

Jeśli ktoś twierdzi, że biust nie idzie z postępem, grubo się myli. Żywym dowodem jest Pani G. (albo Pani A., czort ją wie), która w dekolcie trzyma telefon. Jeśli pewnego dnia wyciągnie stamtąd tablet, Pani S. nawet nie mrugnie okiem. Ale z zazdrości się skręci…

Istotna rola biustu we współczesnym świecie nie podlega dyskusji, ale Pani S. wciąż nie pojęła, co takiego wyjątkowego jest w gruczołach skórnych, choćby największych…

Załącznik:

Lista najdziwniejszych gadżetów znalezionych w sieci:

– poduszka z miejscem na biust,

– aplikacja na iPhona, która pokazuje, jak będzie wyglądał biust po zwiększeniu,

– czip, który naładuje urządzenie elektroniczne (umieszczony w sztucznym biuście)*,

– urządzenie do profilowania biustu podczas snu.

* Pani S. zawsze myślała, że ma bujną wyobraźnię, ale kobieta ładująca telefon biustem przerosła jej możliwości. A czy od wielkości zależałaby moc ładowarki?!

4 myśli na temat “Biustologia, czyli rozważania znad dekoltu”

    1. Niestety, w tym zakresie nie mogę się wykazać empatią. Moja wyobraźnia dochodzi do literki C i dalej nie może. Nawet wtedy, gdy pot perli się na moim czole. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *