Jak wygląda Pani S.

Są osoby, które wciąż nie wiedzą, jak wygląda Pani S. Moi znajomi twierdzą, że to prawdziwi szczęściarze. Nie wiem, co mają na myśli…

Wyglądem Pani S. zainteresował się kiedyś brytyjski wywiad. Na tyle, żeby wysłać do Polski agenta. Jeśli ktoś właśnie wyobraził sobie przystojnego czterdziestoparolatka ukrytego za postawionym kołnierzem i zsuniętym na czoło kapeluszem, muszę zaprotestować. Nie udało się też trafić w sedno tym, którzy oczyma wyobraźni ujrzeli posągową blondynkę w złotej sukni. Jej krwistoczerwone namiętne wargi i nowoczesny sprzęt szpiegowski to także Wasz wymysł. Brytyjczycy okazali się znacznie przebieglejsi i przysłali małą, śliczną dziewczynkę z nosem upstrzonym piegami. Dysponowała nie aparatem fotograficznym w spince do włosów, ale kartką i kredkami. W ten sposób powstał portret Pani S., który właśnie został odnaleziony w brytyjskich archiwach i może ujrzeć światło dzienne…

I cóż tu widzimy… Oto Pani S. uchwycona w konwencji młodego Picassa. Jej nalana twarz góruje nad resztą sylwetki, na którą składają się dwie różnej grubości ręce, wydłużony, niemal foczy korpus i rozszerzające się ku dołowi nóżki zakończone palczastymi łopatkami. Mam nadzieję, że czarne kłęby na nogach to getry, a nie zarost, który dostrzegła agentka. Oczywiście włos na nodze ludzka rzecz, ale żeby od razu takie półYeti? Podobno oczy są zwierciadłem duszy. W takim razie Pani S. prawie jej nie ma. Jeśli chodzi o nos, młoda agentka była niezwykle powściągliwa, rysując maleńką wypustkę, miękko ułożoną na policzku. Natura okazała się hojniejsza. Gdyby rzeczywisty nos Pani S. położyć na policzku, dotknąłby ucha. Właśnie! A propos ucha! To, które wyrasta z policzka jest wyraźnie skierowane w stronę dwóch pozostałych postaci. Trudno powiedzieć, czy mała agentka podkreśliła w ten sposób, że Pani S. potrafi słuchać, czy też chciała dać do zrozumienia, że to wścibska baba, którą zżera ciekawość. W sumie i jedno, i drugie jest prawdą…

Najbardziej niepokoją mnie tajemnicze kształty wystające z koszulki. Jeden z nich przypomina łódź podwodną i może symbolizować głębię intelektualną, ale ten drugi… Jakkolwiek nie zmieniałabym kąta widzenia, dostrzegam cycek. Obwisły cycek. Cóż, natury i agenta nie oszukasz… 😉

Z pozy, jaką Pani S. przyjmuje na rysunku, sporo można o niej powiedzieć. Leży. Niczym leń, tyle że nie na tapczanie. Brak ogłady towarzyskiej widoczny jak na dłoni. Zobaczywszy gości nie zrywa się, nie parzy herbaty. Co zatem robi? Frywolnie rozkłada nogi i kładzie na stole frugo… Cóż…

Teraz więc wszystko jasne. Brytyjskie archiwa odkryły prawdziwe oblicze Pani S. Nic dodać (no, może przy nosie…), nic ująć… Młoda agentka brytyjskiego wywiadu wykonała zadanie na medal!

 

4 myśli na temat “Jak wygląda Pani S.”

  1. Z opisem odmalowanie urody polemizować nie będę.
    Ja tylko chciałabym popolemizować z interpretacją faktu leżenia Pani S. na podłodze. Interpretacja może być tylko jedna (i odmienna od przedstawionej): rysunek wykonywany był przez artystkę po pewnym czasie przebywania jej w mieszkaniu. Zatem odzwierciedla stan w którym Pani S. (czasem) żegna a nie wita gości!
    Na marginesie:
    1) potwierdzam
    2) akceptuję
    3) doceniam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *