Dlaczego chiński wojownik nie da Ci lajka?

Dzisiaj wysnułam dwa wnioski (oczywiście ważkie i niezaprzeczalne): po pierwsze, nie tylko w życiu Pani S. zdarzają się beznadziejne przypadki, po drugie, twórczość blogowa rozwija! Właśnie przeczytałam, że na podstawie kształtu kciuka można co nieco powiedzieć o człowieku. Zdziwiłam się. Pewnie dlatego, że jak dotąd nie zajmowałam się chiromancją… Tymczasem, jak dowodzi jedna ze stron Onetu, wyróżniamy aż 4 kształty tego palca (stożkowy, kwadratowy, maczugowaty i łopatowaty) i są one źródłem wiedzy na temat charakteru posiadacza. Czytając ustalenia chiromantów, zastanawiam się, jaki kształt mają kciuki Amerykanina, który zainspirował mnie do poszukiwania informacji, dokonując uszkodzenia jednej z figur Terakotowej Armii. Nie mogę tego stwierdzić, bo na wspomnianej stronie nie wyjaśniono, w jakie palce są uzbrojeni idioci. Tymczasem rzeczony Amerykanin podczas imprezy w Instytucie Franklina zakradł się do sali, w której eksponowano 10 posągów wypożyczonych z Chin i najpierw zrobił sobie selfie z jednym z nich, a później postanowił okaleczyć wojownika. Być może w zemście za to, że terakotowy wojownik nie pozował do zdjęcia zgodnie z wyobrażeniami Michaela Rohana. Albo zachował kamienną twarz i za nic w świecie nie chciał zrobić dzióbka, albo stał jak skamieniały i nie ustawił się zgodnie ze sztuką. Tak naprawdę trudno powiedzieć, dlaczego Amerykanin zapragnął odłupać kciuk, który przetrwał ponad dwa tysiące lat, ale nie dał rady młodemu troglodycie zza oceanu. Wiadomo jednak, że Chińczycy, odkrywszy uszkodzenie, przeprowadzili śledztwo, wskazali sprawcę i zażądali dla niego wysokiej kary. Na razie Michale Rohan cieszy się wolnością, ale czeka go proces. Znając amerykański system, można przypuszczać, że sędzia wymyśli mu jakąś dotkliwą karę o edukacyjnym charakterze. Może egzamin z historii sztuki? Istnieje nadzieja, że jeśli dwudziestoczterolatek zrozumie, czym jest dziedzictwo przeszłości, poobcuje ze sztuką, złagodzi swoje obyczaje. Póki co, na lajka nie zasłużył.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *