O dziurze, która pośladki ujędrniła

Mieszkam przy malutkiej uliczce. Gdybym tylko chciała, mogłabym bez problemu wybijać okna w sklepach naprzeciwko.  Na razie nie chcę.

Jakiś czas temu w naszej malutkiej uliczce zrobiła się dziura. Zapadł się grunt, a wraz z nim dwie płytki tworzące nawierzchnię. Rozmiary uliczki (z założenia jednokierunkowej, choć dla niektórych niekoniecznie) nie pozwalały na ominięcie dziury (bo inaczej nikt by się nią nie przejął), więc wezwano majstrów do naprawienia szkody. Przyjechali. Długo się dziurze przyglądali, drapiąc się po głowach (każdy po swojej). Czy po czymś jeszcze, nie wiem, bo żywopłot zasłaniał. Jak już wydrapali to, co mieli wydrapać, wzięli się do roboty. Solidnie wypełnili pracą wszystkie przerwy pomiędzy przerwami i dziurę zasypali. Dumnie przyjrzeli się dziełu i poszli na zasłużony odpoczynek.

Kilka dni później dziura pojawiła się znowu. W tym samym miejscu. Rozmiary uliczki nadal nie pozwalały na ominięcie wyrwy (bo inaczej nikt by się nią nie przejął), więc ponownie wezwano majstrów do naprawienia szkody. Przyjechali. Przyglądali się dziurze jeszcze dłużej niż poprzednio, dłużej też drapali się po głowach (każdy po swojej). Czy po czymś jeszcze, nie wiem, bo żywopłot zasłaniał. Jak już wydrapali to, co mieli wydrapać, wzięli się do roboty. Solidnie wypełnili pracą wszystkie przerwy pomiędzy przerwami i dziurę zasypali. Dumnie przyjrzeli się dziełu i poszli na zasłużony odpoczynek.

Kilka dni później dziura pojawiła się znowu. W tym samym miejscu. Rozmiary uliczki uparcie nie pozwalały na ominięcie szkody (bo inaczej nikt by się nią nie przejął), więc zamknięto uliczkę. Myślałam, że na zawsze, ale się pomyliłam. Po raz trzeci wezwano majstrów do naprawienia szkody. Przyjechali.  Przyglądali się dziurze naprawdę dłuuuugo, drapiąc się oczywiście po głowach (każdy po swojej). Czy po czymś jeszcze, nie wiem, bo żywopłot zasłaniał. Jak już wydrapali to, co mieli wydrapać, wezwali ciężki sprzęt.

Jakąś godzinę później poczułam silne wibracje. Oho! Panowie włączyli sprzęt! Wibrowało całe moje ciało i niemal czułam, jak cellulit znika z moich ud, a pośladki nabierają niespotykanej jędrności. Co tam pośladki! Całe ciało!!! „Toż to darmowy masaż!” – krzyknęłam radośnie i poddałam się zabiegowi. A kiedy wibracje się skończyły, rzuciłam się  do lustra obejrzeć efekt. Może nie był spektakularny, ale jednak. Od tamtego czasu uparcie czekam na ponowne pojawienie się dziury, ale nic z tego. Majstrowie wykonali swoją pracę nad wyraz skutecznie. Jak widać, na nikogo dzisiaj nie można liczyć…

PS Gdyby na czyjejś uliczce pojawiła się dziura, dajcie znać, bo mój cellulit ma w nosie zapewnienia producentów kremów i maści. 😉

2 myśli na temat “O dziurze, która pośladki ujędrniła”

  1. No patrz, jak Ty to nieźle wymyśliłaś, połączenie przyjemnego z pożytecznym 😉 Te dziurska to mnie czasem doprowadzają do szaleństwa, bo wypadną szybko, ale żeby je ktoś zasypał, to już chętnych nie ma. Pewnie będą czekać do wiosny, aż większa wyleci. A swoją drogą tacy pracownicy, co to sobie ten masaż pneumatyczny codziennie fundują nie muszą narzekać na cellulit 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *