Pierś i czerwony dywan

Pierś wyskoczyła jej na czerwonym dywanie – taka informacja pojawiła się na jednym z portali internetowych.

Niektórzy pewnie uznaliby ją za mało znaczącą, głupią, nieciekawą. Błąd! Informacja o wyskakującej piersi może się stać podstawą do głębokich, wielowymiarowych  rozważań. Naprawdę.

Na przykład zastanówmy się, dlaczego pierś postanowiła wyskoczyć akurat na czerwonym dywanie. Lubi czerwony kolor? Chciała obejrzeć dywan? Miała dosyć bezczynności? Gniotły ją fiszbiny? Nie lubi właścicielki? A może po prostu zamarzyła się jej międzynarodowa kariera? Trzeba bowiem wspomnieć, że nie była to pierś z plebsu, ale elitarny cycek francuskiej aktorki. Zresztą trudno przypuszczać, aby portal internetowy poświęcił miejsce anonimowej piersi. Żeby znaleźć się na pierwszych stronach gazet, trzeba mieć odpowiednią właścicielkę. Ta z czerwonego dywanu miała. I, moim zdaniem, miała też święte prawo zrobić światową karierę, gdy znudziło się jej pozostawać w cieniu aktorki.

Zastanówmy się też, dlaczego druga pierś nie poszła w ślady koleżanki. Nie lubi czerwonego koloru? Nie chciała obejrzeć dywanu? Wielbi bezczynność? Miękko ułożyła się w fiszbinach? Lubi właścicielkę? Analizując tę pasjonującą informację, można dojść do wniosku, że wśród cycków jak u ludzi – jeden pcha się na czerwony dywan, a inny w świetle reflektorów czuje się nieswojo.

Da się? Da! 🙂

Dokonawszy analizy, przeprowadźmy poważną rozmowę z własnym biustem: Chce wieść życie światowe czy woli prowincję? Lepiej wiedzieć i w razie czego pilnować. 😉

PS Wpis dedykowany dorodnym biustom koleżanek, od lat stanowiącym obiekt zazdrości Pani S.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *